Prezydent RP osamotniony w utajnianiu rejestru umów

Obywatele muszą wyszarpywać po skrawku rejestry umów Kancelarii Prezydenta przed sądem. Sąd już raz stwierdził, że postępowanie Kancelarii w sprawi było niezgodne z prawem. Wtedy, tuż przed rozprawą, dostałem fragmenty rejestrów za kilka miesięcy. Przesłałem nagrania z wypowiedziami p. Andrzeja Dudy do Kancelarii. W zamian dostałem kolejne fragmenty rejestru, ale wciąż niekompletnego.

Po moich działaniach Premier i poszczególne ministerstwa udostępniają na wniosek rejestry zawieranych przez siebie umów. Przekonałem również Rzecznika Praw Obywatelskich, aby taki rejestr opublikował na swojej stronie. Teraz już każdy może poznać imiona i nazwiska osób, których Rzecznik opłaca.

Docelowo chcę przekonać wszystkie instytucje publiczne w Polsce do tego, aby publikowały na swoich stronach rejestry zawieranych przez siebie umów. Jest to standard w wielu krajach europejskich, który warto przenieść na nasz grunt.

Myślę, że przestarzałym modelem udostępniania informacji jest ten w którym to petent musi pisać podania, aby otrzymać informacje. Zamiast tego powinny zostać wypracowane procedury aktywnego udostępniania danych, bez wniosków i oczekiwania na odpowiedź, bez uznaniowości w działaniach urzędnika, bez czekania, bez kolejek. Mamy XXI wiek. Możemy to robić szybko, sprawnie, automatycznie, a więc tanio.

Daleko szukać przykładów takiego udostępniania nie musimy. Wystarczy wdrapać się na szczyt Rysów i spojrzeć na południe, w kierunku Bratysławy, bo to właśnie w tym mieście w 2011 r. uchwalono nowelizację odpowiednika polskiej ustawy o dostępie do informacji publicznej i utworzono centralny rejestr umów. Frank Bold podaje:

W latach 2011 – 2014 słowackie władze centralne udostępniły w rejestrze ponad 780 000 umów; w tym samym czasie samorządy opublikowały na swoich stronach internetowych ponad milion umów. W rejestrze można znaleźć umowy, których wartość opiewa na kwotę… 0 EUR, jak również przekracza kwotę kilkunastu milionów EUR. Wartość wszystkich obecnie opublikowanych w centralnym rejestrze umów przekracza 80 miliardów EUR.
Jak wynika z badania przeprowadzonego w styczniu 2015 roku przez Transparency International Slovakia od 2011 r. 11% obywateli Słowacji (480 000) sprawdziło w rejestrze co najmniej jedną umowę. Co więcej z roku na rok co raz więcej osób odwiedza rejestr. Jak pokazują badania taka forma dostępu do informacji jest znacznie bardziej popularna niż wysyłanie „zwykłych” wniosków o udostępnienie informacji publicznej.

A w Polsce?

Jeżeli zapoznamy się z Konstytucją odnajdziemy w niej art. 61. ust. 1. Stanowi on, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne.

Znaczenie prawa do informacji podkreśla Trybunał Konstytucyjny. W wyroku z dnia 15 października 2009 roku w sprawie sygn. akt K 26/08 wskazał m. in.:

Powszechny i szeroki dostęp do informacji publicznej stanowi niezbędną przesłankę istnienia społeczeństwa obywatelskiego, a co za tym idzie – urzeczywistnienia demokratycznych zasad funkcjonowania władzy publicznej w polskim państwie prawnym. Dostęp do informacji publicznej jest bowiem, z jednej strony, warunkiem świadomego uczestnictwa obywateli w podejmowaniu rozstrzygnięć władczych (zob. P. Winczorek, Komentarz do Konstytucji RP z dnia 2 kwietnia 1997 r., Warszawa 2000, s. 83), a z drugiej, umożliwia efektywną kontrolę obywatelską działań podejmowanych przez organy władzy publicznej (zob. W. Skrzydło, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, Kraków 1998, s. 58; I. Lipowicz, (w:) Konstytucje Rzeczypospolitej oraz komentarz do Konstytucji RP z 1997 roku, pod red. J. Bocia, Wrocław 1998, s. 114). Stąd wielkie znaczenie powszechności dostępu do informacji publicznej. W demokratycznym społeczeństwie podstawowym prawem jest wiedzieć i być informowanym o tym, co i dlaczego czynią władze publiczne (zob. J. E. Stiglitz, On Liberty, the Right to Know, and Public Discourse: The Role of Transparency in Public Life, (w:) Globalizing Right. The Oxford Amnesty Lectures, pod red. U. J. Gibneya, Oxford-New York 2003, s. 115 i n.).

W Konstytucji odnajdujemy również zapisy mówiące o tym, że Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji. Czuwa zatem nad przestrzeganiem zapisanego w Konstytucji prawa do informacji.

Deklarowana postawa Prezydenta RP

Funkcję Prezydenta RP pełni obecnie Pan Andrzej Duda. Przypomnijmy zatem również słowa Pana Andrzeja Dudy skierowane do Pana Bronisława Komorowskiego. Podczas debaty prezydenckiej w TVP zarzucał swojemu oponentowi:

Panie prezydencie, pan przeszedł z obywatelami przez wszystkie instancje sądowe, broniąc się rękami i nogami przed tym, żeby ujawnić te dane do wiadomości opinii publicznej. Ja uważam, że polityka powinna być transparentna. Ja uważam, że obywatele mają prawo dostępu do informacji o tym w jaki sposób działa głowa państwa, na podstawie jakich ekspertyz odbywa się to, co się dzieje w kancelarii, jakie decyzje są podejmowane przez Prezydenta Rzeczypospolitej. Nie ma żadnego problemu. Jeżeli jest ekspertyza i nie jest utajniana – można porównać decyzję prezydenta z ekspertyzami. Ja tutaj problemu nie widzę. Szanowni Państwo, dostęp do informacji publicznej jest jedną ze spraw podstawowych. To właśnie, panie prezydencie, ten opór pana przed ujawnianiem obywatelom informacji także pokazywał to, jak bardzo obywatelska jest pana partia i pan jako Prezydent, który był jej kandydatem i dzisiaj też jest jej kandydatem. Tu, tak jak i w wielu innych dziedzinach, Polska wymaga dzisiaj zmiany, Polska wymaga dzisiaj naprawy. I ja jestem do takiej naprawy gotowy.

Ten fragment debaty jest dostępny na fanpage tvp.info, gdyby ktoś chciał samemu usłyszeć to raz jeszcze.

Natomiast w Lubartowie Pan Andrzej Duda zapytany o publikacje rejestru umów swojej Kancelarii, gdy obejmie funkcje, stwierdził, że nie widzi problemu. Podkreślił, że jest to jest podstawa, jeżeli chodzi o transparentność funkcjonowania urzędu, wydatków, finansów publicznych. Następnie raz jeszcze potwierdził, że nie widzi problemu:

[youtube=https://www.youtube.com/watch?v=7o3oSlaecMA]

Deklaracje a praktyka – dwa światy?

Wydawać by się mogło, że przy takich postanowieniach Konstytucji, deklaracjach piastuna Organu, standardzie obowiązującym w Europie, a ostatecznie także poglądach Trybunału Konstytucyjnego nie powinno być żadnego problemu z tym, aby uzyskać dostęp do pełnego rejestru umów z danymi wszystkich kontrahentów. Praktyka Prezydenta RP okazała się zgoła odmienna.

Pałac Prezydencki w Warszawie – brak jawności (fot. materiał urzędowy Kancelarii Prezydenta)
Pałac Prezydencki w Warszawie – brak jawności (fot. materiał urzędowy Kancelarii Prezydenta)

W dniu 1 czerwca 2015 roku zwróciłem się do Kancelarii Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego o przesłanie rejestru umów za okres od 2013 roku, w szczególności z imionami i nazwiskami kontrahentów.

Pomimo wymiany pism odpowiedzi na temat nie dostałem, zamiast tego spotkała mnie – jak odnoszę wrażenie – próba wiecznej wymiany nieistotnych pism. Skierowałem skargę do sądu, aby przyspieszyć merytoryczne załatwienie sprawy. Szczegółowo pisałem o tym w jednym z swoich wcześniejszych wpisów.

Następnie funkcje Prezydenta RP objął Pan Andrzej Duda, a Sąd wyznaczył termin rozprawy – 12 listopada.

Zmiana piastuna nie poprawiła sytuacji. Co prawda Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy postanowiła sprawę załatwić. Jednak oficjalnie odmówiono mi udostępnienia rejestru umów:

Fragment decyzji odmownej Kancelarii Prezydenta z dnia 15 października 2015 roku

Dodatkowo tuż przed rozprawą Kancelaria zaczęła tłumaczyć się, że inni dostawali odpowiedzi. Na dowód pokazała rejestry umów celowo pozbawione imion i nazwisk za okres:

  • od 18 sierpnia 2015 roku do 6 października 2015 roku,
  • od 15 stycznia 2015 roku do 6 sierpnia 2015 roku.

Przypominam, że wnioskowałem o rejestr za okres od 2013 roku. Zaznaczyłem również, że [o]czekuję zachowania wszystkich gromadzonych danych, z wyłączeniem adresu wykonawcy w przypadku osób fizycznych. Imiona i nazwiska wykonawców pozostają w moim szczególnym zainteresowaniu.

Jednak jest to mały sukces. Zdobyłem strzępy żądanych informacji . To jeszcze nie wszystko, czego oczekuję.

W trakcie rozprawy złożyłem wniosek o umorzenie postępowania sądowego, bo dostałem decyzję odmowną. Ta sprawa sądowa dotyczyła braku formalnego zajęcia się sprawą. Tak w istocie było do momentu wydania oficjalnej decyzji.

Za kolejny sukces należy uznać pierwsze stanowisko Sądu. Wyrokiem WSA w Warszawie z dnia 12 listopada 2015 roku w sprawie sygn. akt. II SAB/Wa 844/15 uznano m. in. naruszenie prawa przez Kancelarię RP. Jednocześnie umorzono postępowanie, zgodnie z tym o co wnioskowałem. O tym co się działo na rozprawie napisało więcej Stowarzyszenie Sieć Obywatelska – Watchdog Polska, które włączyło się do sprawy.

Od decyzji odmownej wniosłem do Kancelarii Prezydenta RP wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Wiele osób pytało mnie, czy te trudności wynikają przypadkiem z niewiedzy urzędników dotyczącej wypowiedzi Pana Andrzeja Dudy, skutkującej utrzymaniem złej praktyki poprzednika. Od tego momentu należy taki wariant odrzucić. Bowiem wraz z wnioskiem przesłałem kopie wyżej wymienionych nagrań. Podejście jest to samo – mało obywatelskie.

Dla pełnego obrazu zaznaczam, że z ostrożności do Kancelarii Prezydenta przesłałem jeszcze pismo, w którym wyjaśniam raz jeszcze czego oczekuję. Chciałem, aby nie było niedomówień w tej kwestii. Wygląda jednak na to, że wyjaśnienia nie zostały wzięte pod uwagę.

30 listopada 2015 roku dostałem z Kancelarii Prezydenta e-mail. Zawiera dwie decyzje i rejestr umów za okres od 2013 roku do dnia odpowiedzi. Decyzjami Kancelaria de facto zmienia swoje wcześniejsze stanowisko i wyjaśnia, że przygotowanie odpowiedzi jednak nie będzie wymagało stworzenia nowych dokumentów. Teraz w interpretacji podkreśla się, że Prezydent chce chronić prywatność zwykłych „kowalskich”, którzy zawarli umowy. „Kowalskich”, którzy nie są chronieni ani na terenie Słowacji, ani przez Rzecznika Praw Obywatelskich, ani już przez Radę Ministrów, bo nie narusza to ich praw. Nie istnieje bowiem prawo do utajniania wszystkich kontraktów z Państwem.

Druga decyzja odmowna Kancelarii Prezydenta RP
Druga decyzja odmowna Kancelarii Prezydenta RP

Do odpowiedzi załączono rejestry umów. Kolejne strzępy informacji wydobyte. O treści tych rejestrów szerzej pisze Dziennik Interanutów. Ja nie zajmuje się jego analizą. Swoją aktywnością chcę umożliwić to specjalistom, choć uważam, że każdy ma prawo do tych informacji. Dla mnie podstawowym problemem jest to, że utrudnia się dostęp do tego rejestru wszelkimi sposobami.

Nie ulega wątpliwości, że prywatność osoby otrzymującej wynagrodzenie ze środków publicznych doznaje pewnego (uprawnionego) uszczerbku poprzez udostępnienie informacji o wysokości wynagrodzenia z danego urzędu. Jednakże jest to uzasadnione z co najmniej dwóch powodów.

Po pierwsze, osoba taka podejmując, wszak dobrowolnie, pracę na rzecz urzędów publicznych powinna się liczyć z tym, że wskutek zasady transparentności życia publicznego (w tym jawności wydatkowania środków publicznych), jawne będzie także ich wynagrodzenie. Nie powinno zaskoczyć takiej osoby zainteresowanie społeczeństwa skupione wokół przeznaczania środków publicznych.

Po drugie, prywatność w tym przypadku doznaje uszczerbku w celu i w zakresie, w jakim jest to niezbędne dla sprawowania społecznej kontroli przez obywateli. W tym aspekcie należy podkreślić, że przedmiotem wniosku nie są informacje poza ową konieczność wykraczające (np. adres zamieszkania kierowników jednostek organizacyjnych Urzędu, dane o sytuacji materialnej, czy inne dane osobowe należące do kategorii tzw. danych sensytywnych).

Rzecznik Praw Obywatelskich - nadzieja
Rzecznik Praw Obywatelskich – nadzieja

Nie zamieszczam odpuścić. Natychmiast gdy to będzie prawnie możliwe – złożę raz jeszcze wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy do Kancelarii. Natomiast już dziś nadesłałem do Rzecznika Praw Obywatelskich prośbę o interwencje. Prezydent nie może sam wybierać, jakie informacje chce udostępnić. O tym stanowi prawo, które tutaj jest łamane.

Liczę na zdecydowane działania Rzecznika. Należy zwrócić uwagę, że Prezydent Rzeczypospolitej jest raczej odosobnionym przypadkiem wyłączania jawności w zakresie imion i nazwisk w umowach. Rzecznik Praw Obywatelskich – na skutek mojej petycji – taki rejestr umów publikuje nawet na stronach internetowych i nie usuwa z niego imion i nazwisk. Jest to zatem sytuacja nie budząca wątpliwości RPO.

Contact with